.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział V



Witajcie!!!
Przepraszam za tak długą nieobecność, ale wcześniej miałam małe problemy z komputerem, a w dodatku brat ''przypadkiem'' usunął mi rozdział i musiałam pisać od początku.

Z góry przepraszam za błędy, bo rozdział dziś bez bety.

Chętnych zapraszam na miniaturkę

Rozdział z dedykacją dla nana nanana :) dziękuje za motywujące komentarze :D 



Rozdział V




-- Co za wredny ignorant! – warknęła Ginny wchodząc do przedziału. Hermiona nie musiała być nawet ‘’Wszystko-wiedzącą -Granger’’ by odgadnąć, że jej przyjaciółka miała na myśli Zabiniego.
-- Oj Gin, wiem, że tak nie myślisz – uśmiechnęła się pobłażliwie, a Ginny obdarzyła Herm stuwatowym, miażdżącym spojrzeniem lekko się rumieniąc.
-- A tej co znowu? – mruknął Harry ponuro. Wciąż nie mógł uwierzyć, że Ron nie wraca z nimi do Hogwartu, w końcu to był jego najlepszy przyjaciel. Bez Rona dla Harry’ego , Hogwart nie będzie już taki sam. Ale szanował decyzje rudzielca, w końcu za rok i on stanie się aurorem, po prostu Ron wykorzystał propozycje zostania aurorem bez ukończenia siódmego roku. A Harry uważał, że powinni skończyć szkołę.
-- Spotkała Zabiniego – pospieszyła z wyjaśnieniem Hermiona, a Harry w zrozumieniu pokiwał głową. Chwilę potem drzwi do przedziału otworzyły się i do środka wpadli bliźniacy, a za nimi Neville, Dean i Seamus.
-- Witaj złota tr… dwójko – zawołali równocześnie bliźniacy, doprowadzając tym samym Hermionę do białej gorączki. Nie zdążyła jednak zareagować, bo wyręczył ją w tym Harry.
-- Dajcie spokój – powiedział, przesuwając się na koniec siedzenia, tak by Seamus mógł usiąść obok Hermiony. Szatynka przyjęła to ze zdziwieniem, nigdy przecież nie zawiązywali jakiś bliższych stosunków z Seamusem i Deanem. Ginny pomyślała chyba to samo, gdy Dean niespodziewanie wpakował się na siedzenie obok niej. Fred i George widząc to lekko się skrzywili, ale w przeciwieństwie do Rona nie rzucili się na nich i nie zaczęli warczeć na wszystko po kolei.
-- Mam nadzieje, że choć w tym roku zaczniecie się zachowywać poważnie w szkole – powiedziała z udawaną przyganą w głosie Ruda. Hermiona wiedziała, że Gin tylko tak udaje, tak naprawdę okropnie cieszyła się z powrotu braci do Hogwartu, będzie z nimi zabawniej.
-- Oczywiście Ginevro – powiedział George (a może Fred) idealnie naśladując intonacje głosu Percy’ego. – A ty Harry, co tak myślisz? Wyglądasz jak Goyle, który usiłuje sobie przypomnieć jak ma na imię – zarechotał rudowłosy chłopak. Harry zignorował jego przytyk i w zamyśleniu spojrzał na rozciągający się za oknem krajobraz.
-- Wciąż nie daje mi spokoju to, co powiedziała nam Hermiona – mruknął w zamyśleniu – owszem, wierzę w to, że nic nie sprzedawał ani tym bardziej nie kupował. Uważam, że Malfoy wszystkiego żałuje, ale jest zbyt dumny by to przyznać. Pod tym względem jest jak Dudley, tyle że z ładniejszą buźką – sarknął z przekąsem nie odrywając wzroku od okna
-- Harry! – wykrzyknął jeden z bliźniaków takim tonem, jakby co najmniej powiedział nagle, że chce przywrócić Voldemorta do życia. – czy ty właśnie powiedziałeś, że ta blada fretka ma ładną buźkę?! – patrzył na Harry’ego z wyraźnym niedowierzaniem, ale okularnik tylko wywrócił oczami
-- Od Dudleya każdy jest ładniejszy, a poza tym, niestety, według większości dziewczyn to prawda – wykrzywił się z niezadowoleniem.
-- Nie według nas – zaperzyła się Ginny – są z Zabinim siebie warci. Ładna buźka, pokręcony charakter i nic oprócz tego – wygarnęła Ruda, a Dean wyraźnie się ucieszył, z tego, że dziewczyna nie przepada za Zabinim. Tymczasem zbłąkana ręka Seamusa nie wiadomo w jaki sposób znalazła się tuż za ramieniem Hermiony w pewien sposób obejmując gryfonkę. Dziewczyna lekko się skrzywiła tą nagłą bliskością, ale ku swojemu zdziwieniu nie odsunęła się. Poniekąd dlatego, że gdy siedzieli we czwórkę po jednej stronie przedziału było im dosyć ciasno i mieli tak mało miejsca, że ich nogi praktycznie się stykały.
-- Ty młoda już tu tak nie gadaj o tym Zabinim – Fred spojrzał pobłażliwie na młodszą siostrę
 -- No właśnie – przytaknął bratu George – chyba znasz powiedzenie ‘’ kto się czubi ten się lubi’’? Jak tak dalej będziesz o nim gadała, to serio pomyślimy, że Diabeł ci się podoba – zaśmiał się, ale Ginny, jak to Ginny, musiała się czegoś przyczepić.
-- Od kiedy mówicie na niego ‘’Diabeł’’? – zapytała przez zaciśnięte zęby, a jej niebieskie oczy ciskały gromy
-- Odkąd dowiedzieliśmy się, że Zabini wysadził w powietrze toalety w szóstej klasie – odpyskował Fred szczerząc zęby po Weasleyowsku. Ginny już była czerwona ze złości, nawet jej bracia bratają się z wrogiem! Widząc, że wybuch złości byłej dziewczyny się zbliża Harry szybko powrócił do rozpoczętego wcześniej tematu
-- Ej no, ludzie! – zgromił ich Wybraniec – zaczęliśmy gadać o Malfoyu, a skończyliśmy na Zabinim. Tak czy inaczej, chodziło mi o to, że niepokoi mnie fakt, że Malfoy chciał tak nagle odzyskać swoją kasę. – Dean zaoponował
-- Mnie bardziej by niepokoiło, to, komu ją pożycza – powiedział – bo o ile dobrze zrozumiałem, pożyczył ją komuś z tego Mrocznego Jeźdźca
-- Stary, to ulica czarnoksiężników! Nawet nie wiecie jakie typy tam można spotkać – dodał Seamus nadal obejmując ramieniem Hermionę.
-- Ja już wiem – mruknęła brązowowłosa gryfonka. Widziała to i owo, gdy tam przez przypadek wylądowała – Nie wiem, Harry, o co ci chodzi, pewnie Malfoy pożyczył komuś kasę a ten ktoś nie kwapił się do oddania pożyczonej sumy i poszedł się upomnieć o swoje pieniądze – Hermiona wzruszyła ramionami – znowu przyczepiłeś się do Malfoya, jak w szóstej klasie, albo w drugiej – mruknęła cicho
-- Ale przypomnę ci, Herm – Wybraniec nie dawał za wygraną – że w szóstej klasie miałem racje –Hermiona wywróciła oczami
-- Ale nie sądzę, by ta tchórzliwa fretka odważyła się wyskoczyć z jakimś numerem po zakończeniu wojny. – gryfonka też nie odpuszczała
-- Może i masz racje, Miona – przyznał Harry – ale mnie chodziło o coś innego, a mianowicie, nie uważacie, że to dziwne, że Malfoy tak nagle się upomniał o swoje pieniądze? Przecież gdyby pilnie potrzebował kasy, mógłby po prostu wziąć od swoich rodziców. A Ron i biuro aurorów ma na oku śmierciożerców, czyli rodzinę Malfoya, bo im jako jedynym udało się uniknąć Azkabanu zgodnie z prawem…
-- Dzięki tobie – wtrącił George
-- Musiałem to zrobić – powiedział cicho Harry patrząc za okno – matka Malfoya uratowała mi życie. Gdyby nie skłamała Voldemortowi natychmiast by mnie zabił, bo nie miałem wtedy różdżki. A poza tym Malfoy nie wydał nas, gdy szmalcownicy nas złapali i widać było po nim i po jego rodzinie, że żałują swojej decyzji, co do stron. A jeśli nie wiecie, okazało się, że Draco sam udał się do Kingsleya, chcąc zmienić stronę
-- Tak, zrobił to, gdy już zrobiło się gorąco – mruknął niezadowolony Seamus – on pławił się w luksusach, podczas gdy GD ukrywało się i organizowało potajemny ruch oporu.
-- Przykro mi, że uratowałem dobrego człowieka – warknął Harry
-- Dobrego? – prychnął z sarkazmem Dean
-- Tak, was nie było wtedy na wieży, gdy Dumbledore zginął! Ja tam byłem i wszystko widziałem!
-- Dobra, weźmy się nie kłóćmy! – zawołali bliźniacy uspokajająco widząc, że napięcie między Harrym, a Seamusem niepokojąco wzrasta
-- Macie racje – westchnął zielonooki – chciałem tylko powiedzieć, że skoro Malfoy szuka własnej kasy to mogą być trzy możliwości. Pierwsza to taka, że Malfoyowie zbankrutowali – wszyscy zgodnie pokręcili głowami
-- Nie, to chyba nie możliwe! Oni mają status milionerów! – pokręcili głowami
-- Zresztą Lucjusz Malfoy to sprytna szuja, nie pozwoli by od tak, przepadł cały jego majątek – powiedziała ponuro Ginny. Jak prawie wszyscy Weasleyowie nie znosiła Malfoya seniora, za wielokrotne szykany z jej rodziny.
-- Więc druga; taka, że Narcyza i Lucjusz wydziedziczyli Malfoya – powiedziało Złote Dziecko Świata Czarodziejów, jednak jego mina i intonacja głosu nie wskazywały na to, by zbyt mocno wierzył w tą teorie. Zresztą nikt się z nią nie zgadzał.
-- Co ty, oni mają zbytniego fioła na punkcie tego tlenionego idioty, by nawet pomyśleć o odcięciu go od kasy! – prychnęła Hermiona
-- Fakt, nie pamiętacie już jak go rozpuszczali? – przyłączył się Fred
-- No, te wszystkie paczki ze słodyczami, te Nimbusy 2000 by wkupić synalka do drużyny… – wymieniał niezadowolony George.
-- A w czasie wojny to sami mówiliście, jak Narcyza troszczyła się o fretkę, gdy musiał służyć w szeregach Czarnego Pana – przytaknęła Ginny
-- No, strasznie go zepsuli… – mruknął Seamus
-- I się teraz dziwić, dlaczego jest takim aroganckim i egoistycznym idiotą – Dean też przyłączył się w oczernianie księcia Slytherinu
-- A trzecia i ostatnia to taka, że Malfoy chce się odciąć od rodziców – powiedział z Sherlockowiskim uśmiechem Harry. Na chwilę zapadła cisza i każdy zastanowił się nad tą ostatnią i najbardziej prawdopodobną teorią. – i pozostaje pytanie, dlaczego?
-- Sama nie wiem – zawahała się Weasleyówna – po co Malfoy miałby odciąć się od tak wygodnego źródła dochodu?
-- Mówiłam, że nie masz racji – triumfowała brązowowłosa uśmiechając się z wyższością w stronę lekko naburmuszonego Pottera
-- Bo gdyby Malfoy zaczął żyć na własną kartę – zaczął Fred, a dokończył za niego George
-- To musiał by pracować, a coś nie widzi mi się Malfoy zarabiający sobie na życie – mruknął
-- Rany, czy musimy tracić czas na rozmowy o tym utlenieńcu – jęknęła Ginny – możemy rozmawiać, bo ja wiem, na przykład o Quiddythu, ale na miłość Boską, dlaczego o Malfoyu?!
-- Ginny ma racje – powiedział Dean – Harry chyba masz jakąś paranoje- zażartował. Gdyby spojrzenia mogły zabijać, z Deana zostałyby tylko prochy.
-- Taa, i ta paranoja ciągnie się już od szóstej klasy – mruknęła z przekąsem Hermiona.

                                                            ***

-- Jak ci minęły wakacje, Drakusiu? – zaszczebiotała wesoło Astoria Greengrass, przysuwając się zmysłowo w stronę Draco. Chłopak skrzywił się i niezbyt delikatnym ruchem odsunął od siebie blondynkę, ku jej wielkiemu zdziwieniu i niezadowoleniu. Sam odsunął się na najdalszy kraniec siedzenia, byle dalej od Astorii. Blaise, Theo, Pansy, Dafne i Terrence widząc to zaśmiali się pod nosem, a Josephine Selwyn, Milicenta Bulstrode i Dianne Yaxley uśmiechnęły się uradowane tym, że Draco odrzuca zaloty Astorii.
-- A jak miały minąć? – warknął zły, a Diabeł mało nie dostał apopleksji od powstrzymywania śmiechu.
-- Może za mną tęskniłeś – dopytywała się młodsza Greengrass uśmiechając się słodko.
-- Chyba w twoich snach – syknął Draco z przekąsem.
-- Dobra, As – powiedziała Dianne, szczupła szatynka o niebieskich oczach, córka jednego z najgorszych śmierciożerców, Yaxleya – Draco chyba nie ma ochoty na twoje flirty – uśmiechnęła się do oburzonej blondynki na pozór uprzejmie
-- Kurwa mać! – Draco nie wytrzymał. Nie dość, że Blaise, Pansy, Dafne, Theo i Terence go wystawili tak, że musiał siedzieć obok Jose, Mili, Dianne i Astorii, to jeszcze musi wysłuchiwac ich szczebioty – dajcie mi wszystkie święty spokój! – widząc wybuch przyjaciela Pansy z miną męczennika wstała ze swojego miejsca i powiedziała uspokajająco do niebieskookiego blondyna, na którego zwykle bladej twarzy można było dostrzec dwa lekkie rumieńce złości.
-- Wstawaj, Smoku, nie będę taka – uśmiechnęła się lekko i pociągnęła Malfoya, który wyglądał jak dziecko, które dostało upragniony prezent na gwiazdkę. – wstawaj i zamieniaj się miejscem – zarządziła, a blondyn przystał na tą propozycje z wielką ochotą
-- A może on nie chce – burknęła Josephine, piękna blondynka, o ciemnych oczach i niepospolitym wzroście. Zawtórowały jej protesty pozostałych ślizgonek, ale Dracona już obok nich nie było. Siedział wciśnięty między Blaisa a Theodora
-- Jakoś nie protestuje - mruknęła Pansy z  uroczym uśmieszkiem. W tak niewielkim ciele tej drobnej czarnowłosej dziewczyny mieściły się niepokonane pokłady pewności siebie i charyzmy.
-- Dzięki Panss – powiedział to z prawie wdzięcznością w głosie. Był Malfoyem, nie dziękował nikomu… - jak kiedyś znowu będę ci dokuczał… -  zaczął, a przerwała mu rozbawiona Pansy, siedząca między niezadowoloną Astorią, a oknem. Z dwojga, to już okno było bardziej interesujące od tego chodzącego plastiku.
-- To wtedy wrócimy do normy – parsknęła uśmiechając się pobłażliwie na blondyna. Był jej najlepszym przyjacielem od pierwszej klasy.
-- Aha, czyli niedługo – mruknął Theo.
-- Słyszeliście, o tym, że Łasica Weasley nie wraca do Hogwartu? – zapytała znienacka Jose
-- Ja tak – mruknął Blaise – aurorem został.
-- Pff, Weasley jako Auror – prychnął Nott – nie umiem sobie tego wyobrazić! Przestępcy będą mieli farta – zarechotał odgarniając ciemnobrązowe włosy do tyłu
-- A nasz Wybraniec pewnie się popłacze, jak jego łasicowatego kumpla z nim nie będzie – zaśmiała się perliście Pansy
-- Już na peronie taki markotny był, myślałam, że się popłacze tej szlamie w rękaw – Dianne również w najlepsze szydziła z Pottera
-- W gruncie rzeczy to Harry jest spoko – mruknął cicho Blaise. Ale nawet tak chichy dźwięk dotarł do uszu panny Parkinson
-- Diable! Lepiej dla ciebie być nie powiedział to, co wydawało mi się, że usłyszałam – pogroziła mu. Od drugiej klasy stosunki na linii Potter- Parkinson stały się bardzo napięte i ta dwója bardzo często się kłóciła, choć najczęściej dochodziło do potyczek wyzwiskowych
-- Zabini, chyba wciąż nie doszedłeś do siebie po tym świństwie, którym oberwałeś w czasie bitwy – mruknęła rozeźlona Milicenta piłując pilniczkiem swoje czarne i niebezpiecznie długie paznokcie. Nie tylko jej nie podobało się to, że Zabini nagle zaczął zadawać się ze zdrajcami krwi
-- No, ostatnio spędzasz z nimi sporo czasu, Zabb, najpierw na Pokątnej, potem ognisko u nich i jeszcze dzisiaj w pociągu – zauważyła delikatnie Dafne
-- No, Pottera jeszcze jakoś byśmy przeboleli – pisnęła Astoria smarując błyszczykiem wargi – ale tych szczurzych zdrajców krwi i tę brudną szlamę…
-- Nie rozumiem co od nich chcecie – zdenerwował się Zabini – chyba nie muszę wam przypomnieć, że to oni stali po właściwej stronie, a nie my! No i pomogli nam i dzięki nim nie jesteśmy teraz w Azkabanie, a niektórzy z nas, bez pomocy tych szczurzowatych trafiliby do paki, za tajną działalność przestępczą i torturowanie uczniów za czasów Carrowów – syknął
-- Ale ta szlama jest ohydna! – zdumiała się Bulstrode krzywiąc się teatralnie.
-- No właśnie – przyłączyła się panna Selwyn – nie rozumiem jak możesz chcieć się z nią zadawać!!!
-- Miona jest super dziewczyną – zirytował się Blaise – i przynajmniej jest naturalna – syknął mściwie w stronę Astorii i Milicenty, dwóch farbowanych dziewczyn. Astoria naturalnie była brunetką, choć od piątej klasy zawzięcie utrzymywała, że jest blondynką, a włosy naturalnie jej zjaśniały, choć i tak każdy wiedział swoje, bowiem na głowie panny Greengrass można było dostrzec paskudne odrosty. Natomiast Milicenta przefarbowała się na wściekle czerwony kolor, choć naturalnie była brunetką, jak Pansy. W jej wydaniu na farbie się nie kończyło, bo Milicenta miała na ciele mnóstwo tatuaży i kolczyków.
Obie dziewczyny spurpurowiały z oburzenia i do końca podróży nie odezwały się już ani słowem, co w wykonaniu Astorii było nie lada wyczynem.

                                                                        ***
-- Kto ostatni przy powozie ten Filch – zawołał wesoło Fred, gdy Dean, Seamus, Hermiona, Ginny, George i Harry wysiedli z pociągu, po czym nie czekając na nic pomknął jak szalony przed siebie. Na taką zniewagę inni nie mogli pozostać bez odpowiedzi, nie minęła sekunda, a każdy biegł jak szalony w stronę powozu. Okazało się, że Filchem został Dean, słaby w biegu na długie dystansem, a pierwszy przybiegł na miejsce Fred, co można było z góry założyć, jako że pierwszy wystartował.
Śmiejąc się zaczęli wchodzić po kolei do powozu.
Tym razem wszyscy widzieli Testrale, a po przygodzie z piątej klasy większość już wiedziała co to za stworzenia. W czasie wojny prawie każdy z nich widział czyjąś śmierć, choćby podczas bitwy o Hogwart. Na tę myśl Hermionie napłynęły do oczu słone łzy, dzielnie je przełknęła i zapatrzyła się na te fascynujące stworzenia.
Cisza nie trwała jednak długo. Już po chwili dobiegły ich złośliwe chichoty i tak dobrze znany im cyniczny głos…
-- Co jest idioci? – zaśmiał się wrednie Draco Malfoy zatrzymując się dumnie przed ich powozem, za nim jak wierny chórek ustawiły się grupki jego wielbicielek ze Slytherinu, a z boku stali Blaise Zabini,  Theodor Nott, Terrence Higgs i Gregory Goyle. Oni z kolei nie przybrały wojowniczych póz jak ich rówieśniczki, ale patrzyli na blondyna z lekkim pobłażaniem. – dzieciaczki musiały się pościgać… – zacmokał z przymrużonymi oczami i uśmiechnął po Malfoyowsku
--  Spadaj Malfoy! – warknął Harry ponuro. Gdyby tylko Ron był z nimi, już by odpyskował temu utlenieńcowi, pomyślał
-- Co jest, Potter – uśmiechnęła się słodko Pansy – aż tak tęsknisz za łasicą? – zapytała się, a wtórował jej śmiech ślizgonek
-- A co, chciałaś się z nim umówić? – syknęła Ginny. Pansy mruknęła ponuro
-- Weasley, do ciebie nic nie mam, rozmawiam z Potterem! – powiedziała całkiem łagodnie
-- Ale rozczaruje cię Parkinson, Ron raczej nie gustuje w mopsach – Harry uśmiechnął się jak prawdziwy ślizgon. Pasny na wspomnienie swojego dawnego przezwiska aż spurpurowiała z oburzenia. Co ten durny Potter insynuował?
-- Jeszcze jedno słowo, a pożałujesz że przeżyłeś Wybrańcze  - drobna brunetka gotowała się ze złości. Hardo spojrzała w zielone oczy Harry’ego, co było dość trudne, bowiem Pansy była wzrostu Ginny, a Potter prawie dorównywał wzrostowi Blaisa.
-- Nie sądzę mopsiczku – zacmokał ze zjadliwym uśmieszkiem Chłopiec-Który- Przeżył przyprawiając Pansy o napad złości
-- Draco powiedz coś temu Wybrańcowi- Zasrańcowi – Parkinson szukała pomocy u swojego przyjaciela, ale ten jej już nie słuchał. Podczas gdy Ginny spierała się o coś z Vivien Roockwood, Hemriona kłóciła się z Astorią i Tracy Davids, Dean sprzeczał się z Zabinim, Fred z Josephine i Milicentą, Seamus z Dianne, a Theo z Nevillem i Terencce z Georgem, to blondyn stał przy jednym z testrali i w milczeniu mu się przyglądał, z nieukrywaną ciekawością. Widząc to wszystkim pratycznie opadła szczęka i przestali się kłócić i wyzywać. Tylko Pansy i Harry coś do siebie mamrotali pod nosem. To nie było nic miłego…
-- Co to za stworzenia – zapytał się w końcu cicho Draco. W innych okolicznościach Hermiona pewnie wyśmiałaby jego niewiedzę, ale pomyślała, że skoro ślizgon pomógł jej gdy zgubiła się przy Mrocznym Jeźdźcu, to chociaż raz postara się być dla niego troszeczkę milsza. I nim ktokolwiek pospieszył z wyjaśnieniami szybko się odezwała.
-- To testrale, one zawsze ciągnął powozy, tyle że widzi je tylko człowiek, który widział cudzą śmierć – potrzeba odpowiadania na pytania była jednym z najsilniejszych i najgłębiej zakorzenionych przyzwyczajeń gryfonki. – nie widziałeś ich wcześniej, podobnie jak większość osób. Nie są zbyt znane i lubiane z powodu swojego wyglądu – wyjaśniła dziewczyna, Draco zirytował się Czy ta szlama, zawsze musi zgrywać taką przemądrzałą, czy ona ma mnie za idiotę, że tłumaczy to jak głupiemu!?  Warczał w myślach. Był zdenerwowany namolną Astorią i Jose, a do tego Tracy, która usiłowała go pocałować na środku pociągu, nic dziwnego, że miał jaszczurzy nastrój. Nim zdążył to przemyśleć warknął
-- No Granger, popisałaś się! – warknął złowrogo klaszcząc teatralnie w dłonie – Musisz być zawsze taka przemądrzała, czy po prostu lubisz się popisywać!? – Hermiona lekko skuliła się w sobie, ale po chwili uniosła hardo głowę i odważnie spojrzała w lodowate oczy Malfoya
-- Zapytałeś się Malfoy to ci odpowiedziałam. – odpowiedziała zimno, przysunęła się lekko w jego stronę, tak by nikt inny oprócz Malfoya jej nie usłyszał – poza tym ty arogancki i wredny gadzie, chciałam być chociaż raz dla ciebie troszeczkę milsza, bo pomogłeś mi wtedy, przy dworcu. Ale dla ciebie nie da się być miłym Malfoy – szepnęła z wyrzutem – ty po prostu jesteś wrednym człowiekiem, którego nie obchodzą inni, dla ciebie nie da się być miłym, bo ty po prostu nie dajesz! – wygarnęła mu, po czym powóz na którym siedziała dziewczyna odjechał w stronę szkoły. A Malfoy stał oniemiały wciąż w tym samym miejscu.                

18 komentarzy:

  1. Dziekuje za dedykacje :))
    Rozdział świetny, nie szkodzi, że z opóźnieniem ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z powyższymi komentarzami!!!
    Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to "Ginny już była czerwona ze złości, nawet jej bracia bratają się z wrogiem! Widząc, że wybuch złości" powtórzenie xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobre zakończenie. Odpowiednia riposta :) Jestem dumna z Hermiony! Oby tak dalej. Pozdrawiam i życzę weny! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trafiłam tu przypadkiem i wiem, że na pewno jeszcze tu wrócę ;)
    Piszesz bardzo ciekawie. Występuje Teoś <3
    Żyć nie umierać :D
    Podobała mi się akcja przy powozach
    Pozdrawiam, emersonn
    potterowskie-co-nieco.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej. ;) Trafiłam tutaj dzisiaj pierwszy raz i przeczytałam wszystko. Ahh podoba mi się. Myślę, że będę zaglądać tutaj częściej. :)
    Pozdrawiam, Vivi
    love-is-blind-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział super :-)
    Znalazłam twojego bloga przez przypadek i jestem zachwycona :-)

    Mojeminiopowiadania.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś z powodzeniem dodana do grona Stowarzyszeniowiczek ;)
    Zapraszamy do polubienia naszego fanpage'a na facebooku: http://www.facebook.com/StowarzyszenieDHL
    A także do śledzenia nas na Stronie Głównej Stowarzyszenia ;)
    Pozdrawiam, Alex ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Pędzę nadrobić zaległości w pozostałych notkach, bo ta baaaardzo mnie zaciekawiła:) Oby tak dalej:)


    ------
    clover.
    http://hgranger-dmalfoy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że masz fajny pomysł na tę historię! :)
    Czekam na następną notkę :))

    http://hermionyswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Wpadłam na bloga przez przypadek i normalnie rewelacja! Czekam z niecierpliwieniem na kolejny rozdział i mam nadzieję, ze nie karzesz nam długo czekać! Pozdrawiam i całuję~ Obliviatee

    OdpowiedzUsuń
  11. Zostałaś nominowana do Liebster Award!
    Szczegóły na http://mojeminiopowiadania.blog.onet.pl/nominacja/

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak obiecałam, tak przyszłam zobaczyć co tu nam piszesz :)
    Przyznaję laury : bardzo fajnie piszesz i mam ochotę poczytać dalsze rozdziały ;) Dlatego mam nadzieję, że szybko się pojawi następny, chciałabym go już nawet teraz przeczytać :)
    Twój blog będzie u mnie niebawem zapisany do "Bywam w :" u mnie :P
    Do przeczytania została mi już tylko miniaturka, za którą biorę się już zaraz :)

    Życzę powodzenia w dalszym pisaniu i duużo weny ;)

    Pozdrawiam !

    ~ Pure - Blood Princess

    OdpowiedzUsuń
  13. Prosiłaś o krytykę, a jak ja mogę Cię krytykować skoro piszesz fantastycznie?
    Naprawdę podoba mi się Twój blog! Na pewno wpadnę tu jeszcze nie raz! Weny życzę :D

    Zapraszam na mojego bloga Dramione : nowa-hermiona-granger.blogspot.com

    Pozdrawiam:
    Lacarnum Inflamare.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czyżby Dean i Saumus czy jak to się jego imię wogóle pisze( NIE OSKARŻAC MNIE ja sie nim nie interesowałam bo był brzydki, ale teraz to co innego :D) Rozdział na wybitny i jako profesor Petrova nowa nauczycielka w Hogwarcie od spraw Dramioniastych minuje cie jedną z moich ulubienic :D Jak by ktoś mnie szukał to gadam z albuskiem słyszałam ze nawiedza wieże astronomiczną ciekawe dlaczego hmm, trudne pytanie :D, Jak zawsze fantastyczny, zarombiasty i mocno sweetaśny :D
    Pozdrawiam, Tatia

    OdpowiedzUsuń
  15. Siemka! Świetny blog, ciekawa treść, wspaniały styl pisania <3 Uwielbiam <3



    przy okazji chciałam zaprosić na mojego bloga:
    harry-and-hermiona-magic-history.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. rewelacja komentuje po przeczytaniu całosci super

    OdpowiedzUsuń